Nasza historia

Tamara

Gdyby ktoś zapytał mnie dwanaście lat temu, z czym mi się kojarzy kurs bikefittingu, odpowiedziałabym krótko: „z odchudzaniem roweru”.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy odkryłam, że jest to zagadnienie bardzo mi bliskie, bo związane z geometrią ciała, z fizjoterapią i sportem. Miało to miej- sce podczas kursu bikefittingu, na którym byłam modelką.

Okazało się bowiem, że proces dopasowania roweru do osoby to naturalne rozwinięcie moich zainteresowań i zawodowych umiejętności. Dla mnie: fizjoterapeutki, bikefitting okazał się bardzo ciekawym doświadczeniem i pozwolił spojrzeć na mój zawód z zupełnie innej perspektywy.

Prowadzący ów kurs profesor SBCU, Pavel Stedry, zdiagnozował w trakcie dokładnych badań anatomicznych i testów funkcjonalnych, że mam znacznie skróconą w dwóch odcinkach jedną z kończyn dolnych. Do tej pory skutko- wało to bardzo dużym bólem po każdej jeździe na rowerze.

Dlaczego?

Otóż gdy jedziemy w pedałach zatrzaskowych i siedzimy na rowerze w ustalonej pozycji, stanowimy pewien układ dźwigni napędzany energią z naszych mięśni. Znacznie krótsze (w moim przypadku około 1,5 cm) jedno z ramion dźwigni powoduje destabilizację systemu i przesunięcie, w celu wyrównania różnic w długości, kości miednicy na siodle.

A ciało na rowerze musi być idealnie wyważone, by wszystkie stawy pracowały w równomiernym obciążeniu i z podobną amplitudą wychyleń. Jak się domyśla- cie, moje jazdy kończyły się nawracającymi stanami zapalnymi i przeciążeniem odcinka lędźwiowego i jednego z kolan. Dzięki zastosowanym bikefitterskim „trikom” zrekompensowano różnice w długości moich kończyn i rower został ustawiony odpowiednio do moich możliwości anatomicznych oraz celu, jaki sobie postawiłam. A chciałam wygrać, w mojej kategorii, Mistrzostwa Polski Lekarzy w MTB! Tak też się stało.

Od tamtego czasu dzieje się magia. Nie dość, że kompletnie nic mnie nie boli, to jeszcze jeżdżę znacznie szybciej i jestem zdecydowanie mniej zmęczona.

Dlatego zostałam bikefitterką: chcę pomagać innym w rozwijaniu ich rowe- rowej pasji i w ten sposób podziękować za to, co otrzymałam. Nową miłość i apetyt na życie.

Ciekawostka

Czy wiecie, że dziadek Józef Górecki jeździł rowerem co tydzień z Konina do Łodzi. To odcinek około 240 km, w obie strony.

Co jest takiego niesamowitego w tej historii? Niezwykła determinacja i upór dziadka. W wypadku samochodowym stracił jedną nogę, jeździł, używając drewnianej protezy. Tak, to wtedy był wyczyn.

I takiego uporu w dążeniu do celu i pokonywania licznych trudności na drodze wam życzymy 

Paweł

Z branżą rowerową jestem związany od 1995 roku, czyli właściwie od początku jej rozwoju, przynajmniej w takiej formie, jaka jest nam znana obecnie. Wcześniej, od 1982 roku byłem czynnym zawodnikiem, na szosie i w przełajach, nieprzerwanie właśnie do roku 1995.

Obecnie budując kolejne rowery staram się do każdej osoby podejść bardzo indywidualnie. Chcę zaproponować taki sprzęt, który będzie idealną odpowie- dzią na wymagania i potrzeby konkretnego rowerzysty. Im trudniejsze wyzwa- nie związane ze złożeniem lub przebudowaniem roweru, tym lepiej.

Budowanie roweru to dla mnie pełen proces, połączenie wiedzy z zakresu bike- fittingu, informacji o komponentach i doświadczeń związanych z użytkowa- niem. Choć zawsze dążę do tego, by rowery, które tworzę były możliwie lekkie, równocześnie jednak zwracam szczególną uwagę na ergonomię.

Odpowiednia pozycja ma gwarantować właściwie odciążenie wybranych części ciała i obciążenie innych. Tak, by zachować właściwy balans między efektyw- nością, aerodynamiką i komfortem.

Dlaczego zostałem bikefitterem? Dwanaście lat temu uświadomiłem sobie, że bez odpowiedniej wiedzy nie stworzę roweru doskonałego, czyli takiego, który jest idealnie dopasowany do swojego właściciela.